Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/mzamolski/mariusz.zamolski.com/wp-content/plugins/netlifes-tag-cloud-fatcloud/netlifes-tag-cloud-fatcloud.php on line 61

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/mzamolski/mariusz.zamolski.com/wp-content/plugins/netlifes-tag-cloud-fatcloud/netlifes-tag-cloud-fatcloud.php on line 61
Java Developers’ Day 2010 | O czym by tu ...

Java Developers’ Day 2010

Written by Mariusz on October 11, 2010

… czyli konferencja w kilku punktach

Żółć tytułem wstępu

  1. Czy nikt nie powiedział organizatorom, że ta sala jest kompletnie do niczego … to znaczy do kosza jest – w przenośni i dosłownie. Jeżeli ktoś reklamuje się, że zorganizował największą konferencje o Javowej tematyce w Polsce, to niech trzyma jakiś sensowny poziom.
  2. Zerowa aktywność sponsorów również zadziwia – przecież to konferencja rocznicowa była. Stoliki w kuluarach albo świeciły pustkami, albo służyły do zbierania pieczątek konkursu, którego nie rozumiem czyli Java Geek … no ale w sumie gdyby nie on, to już w ogóle nic by się nie działo.
  3. Dwudniowość konferencji też niczego nie wnosiła i była zrobiona mocno na siłę. Ot takie rozwleczenie dwóch ścieżek w jedną, żeby był pretekst do zorganizowania disco pijatyki w rytmie Makareny.

A teraz też będzie niewesoło i to na dodatek z nazwiskami.

  1. Bill Burke – wyraźnie nie w formie. Odklepanie suchego i statycznego wystąpienia na dość przebrzmiały temat. Entuzjastyczny RESTowy keynote Scotta Davisa kończący zeszłoroczną konferencje był zdecydowanie lepszy zarówno od strony merytorycznej jak i prezentacyjnej. No tak, ale co można powiedzieć o prezentacji, której prowadzący na slajdach zamiast obrazków ma „QuickTime error …”. Tak wiem … problemy techniczne.
  2. Szybkie czytanie pani Angeliki Langer również nie wzbudziło mojego entuzjazmu. Tematyka ciekawa, jednak prowadząca próbowała chyba zawrzeć zbyt dużo materiału w 45 minutach. Po samych slajdach było zresztą widać, że jest to materiał na dłuższe wystąpienie (zmieściło się 60 z 75 obrazków … stanowczo zbyt wiele). Nie znoszę takich wykładów, które polegają na czytaniu ze slajdów, ale pewnie to tylko moje prywatne uprzedzenie. Na końcu czułem się jak po biegu przez płotki a chyba nie o to chodzi.
  3. Tester Jarosław Błąd. Ten człowiek ma styl. Jednym może się podobać, innym nie. Ja należę do tej pierwszej grupy. Prezentacja jak zawsze sensowna, merytoryczna i co najważniejsze życiowa prowadzona w nieśpiesznym tempie. Miła odmiana po przebieżce z poprzedniego wykładu. Zresztą, na JDD 2008 też było bardzo dobrze. W sumie, to człowiek z taką wiedzą i doświadczeniem powinien książki pisać – kupiłbym.
  4. Ted „I love C# i na zdrowie” Neward – kolejny dobry znajomy z JDD 2008. No i znowu trzymał doskonały poziom. Amerykańska szkoła prezentacji nadal nie ma sobie równych. Trochę przaśnie, trochę rubasznie, ale zawsze merytorycznie i na temat. Nic dodać, nic ująć – najlepsze 45 minut konferencji.
  5. Ewangelista Piotr Walczyszyn. W zasadzie to nie ma o czym mówić. Jeżeli Adobe ma takich ewangelistów, to biednie troszkę. Pracowicie produkowany przykład jakoś efektu WOW nie wywołał. Pokazanie że coś można sobie przesłać z klienta na serwer tudzież odwrotnie żwawszego bicia serca w nikim już raczej nie wywołuje. Poza tym głoszenie tezy, że HTML5 to może i przyszłość, ale za 5 – 10 lat, a teraz trzeba używać Flesza bo ludzkość ma IE6 nie najlepiej świadczy o głoszącym … no ale nawet ewangelista może się mylić.
  6. Linda Rising – klasa i tyle. Terapeutyczny głos, optymizm i pozytywizm w stylu amerykańskich kaznodziejów. Człowiek tylko czekał, aż zza kurtyny, zamiast klepania piłki do koszykówki usłyszy chór gospel. Wykład znakomity i doskonale przygotowany, niestety dość brutalnie przerwany przez organizatorów … trudno.

Dzień drugi zaczął się pod znakiem ratującej życie Alka Seltzerem hostessy w gustownym stroju pielęgniarki. Cóż, nocne pijaństwo w zadymionym klubie odcisnęło na wielu uczestnikach wyraźne piętno…

  1. Łukasz Szydło – wykład świetnie przygotowany, merytoryczny i dający do myślenia. Czegóż chcieć więcej.
  2. Łukasz Kuczera – no niestety, prezentacja została położona na samym początku przez głos z końca Sali „English Please!”. Niestety, prowadzący mimo tego, że wyraźnie nie był przygotowany do prowadzenia wykładu po angielsku, przystał na tę „propozycję”. To był błąd. Sam fakt, że prelegentowi zostało 10 minut czasu nie najlepiej świadczy o jego przygotowaniu. Poza tym, podobnie jak w przypadku fleksowego ewangelisty – klepanie niewiele wnoszącego kodu mijało się mocno z celem, ale to tylko moje prywatne odczucie. No ale nie ma tego złego … wystąpienie przypomniało mi, że w najbliższym czasie czeka mnie bliższe spotkanie z LIFTem.
  3. Jarosław Pałka i jego Not Only SQL dla odmiany bardzo pozytywnie mnie zaskoczył. Temat dobrze wybrany, podobnie zresztą jak przykładowe bazy. Sprawne prowadzenie oraz asertywność w kwestii zangielszczenia zdecydowanie pozytywnie wpłynęły na odbiór prezentowanego materiału. Acha, tylko slajdy takie jakieś brzydkie, ale do czegoś musiałem się przyczepić.
  4. Z przyczyn obiektywnych nie mogłem być obecny.
  5. Z przyczyn subiektywnych nie chciałem być obecny.
  6. Thomas Sundberg – kolejny wykład uświadamiacz. Prosto i konkretnie … jak z Ikei. Podobało mi się.

Podsumowując:

Organizacyjnie słabo – dobra micha + sympatyczne hostessy nie spowodują, że sala gimnastyczna zacznie nadawać się na taką konferencje.

Co do jakości merytorycznej:

Byłem na 10 wykładach z czego 4 były do niczego a 6 mniej lub bardziej mi się podobało … czyli w sumie nieźle.
Zresztą, byłem na pięciu edycjach, dlaczego nie miałbym pojechać na szóstą. Ot tak choćby dla zasady.

Java Developers’ Day 2008, Kraków, 7-8 października 2010


Subscribe to my RSS feed

Leave a Comment