Warning: mysql_query(): No such file or directory in /home/mzamolski/mariusz.zamolski.com/wp-content/plugins/netlifes-tag-cloud-fatcloud/netlifes-tag-cloud-fatcloud.php on line 61

Warning: mysql_query(): A link to the server could not be established in /home/mzamolski/mariusz.zamolski.com/wp-content/plugins/netlifes-tag-cloud-fatcloud/netlifes-tag-cloud-fatcloud.php on line 61
życie | O czym by tu ...

Bliski kontakt trzeciego stopnia ze „służbą” zdrowia …

Written by Mariusz on 10 August 2009 – 22:30 -

… czyli burdello bum bum zgodne z normami ISO.

Minął tydzień a z nim trauma – można pisać.

Polska „służba” zdrowia wyzwala w człowieku najniższe instynkty.

- pan tu nie stał!
- gdzie jest kierownik!
- to niedopuszczalne, żeby stać w kolejce na zmiany!
- kto pozwolił panu robić mi zdjęcia!
- albo się stoi w kolejce, albo się śpi w samochodzie!

Czekałem tylko na:
- picie kawy w kolejce to jawny doping!

Wszystko to usłyszałem w deszczowy poniedziałkowy poranek, w dłuuuugiej kolejce do rejestracji pod przychodnią „Promyk Słońca”.

Dziwna to sprawa.
Nie od dziś wiadomo, że gówniany polski system „opieki” zdrowotnej dzielnie dąży w kierunku wytępienia lub chociaż kompletnego upodlenia i zeszmacenia swoich podopiecznych.
Dlaczego dodatkowo mu w tym pomagać?
Nie rozumiem.

Na dobicie, wieczorem, kolejna kolejka. Tym razem dzięki wiecznie zdychającemu, reliktowi po PRLu czyli Poczcie Polskiej … ale to już zupełnie inna historia.

PS Dlaczego zgodne z normami ISO … a dlatego, że „Promyk Słońca” chwali się na wywieszkach na ścianach wdrożeniem normy ISO 9001 … ech …

Rejestracja do specjalistów przychodni Promyk Słońca, Wrocław, 3 sierpnia 2008 5.30 – 8.30

Subscribe to my RSS feed

Jarocin i owszem, ale Open’er … tam to dopiero …

Written by Mariusz on 18 July 2009 – 21:51 -

… czyli lans na karnecik.

“O północy na scenie pojawili się Editors, którzy przyciągnęli tę część publiczności, którą można określić mianem openerowej. Zresztą na nadgarstkach niektórych festiwalowiczów nadal można było znaleźć opaski z tegorocznego Open’era.” (źródełko)

Subscribe to my RSS feed

Jeden weekend, dwa zamki

Written by Mariusz on 7 May 2009 – 14:44 -

Jeżeli chcesz się bawić w towarzystwie narwańców, którzy mają wielką frajdę z przebierania się w zbroje, jeżdżenia konno i pojedynkowanie się na wszelkie możliwe rodzaje broni, pędź w przyszłym roku na pierwszodrugotrzeciomajowy weekend na zamek Kliczków.

W tym roku, wyglądało tam następująco.

 

Jeżeli natomiast interesują Cie takie atrakcje jak:

Stragany – Tanie podróbki wszystkiego. Mydło, powidło, garnki, kosiarki do trawy. Przekupnie z salonu samochodowego drące się z całych sił przez megafon jaki to ich wyrób cudny i nawet kwiatkami można go udekorować. Matacze z firm ubezpieczeniowych wciskający dzieciom baloniki a rodzicom ulotki z wyjątkowymi i jedynymi w swoim rodzaju ofertami na uczynienie życia lepszym i bezpieczniejszym, oczywiście za niewielką comiesięczną opłatą.

Smród – Dziesiątki bud serwujących chleb zwany pajdą ze smalcem, psa zmielonego z budą zwanego kiełbasą z grilla i inne przenośne specjały po których spożyciu, nic nie jest już takie jak dawniej.

Hałas – Stoliki żywcem przeniesione z początku lat 90tych zapodające z przesterowanych jamników folklor dowolnego pochodzenia: od podhalańskich połonin, przez górnośląskie szyby po peruwiańskie Andy. Pseudoindiańskie umpa umpa reprezentowane było nawet na „żywo” przez sprzedawco-wykonawców, zaopatrzonych w playback dla łatwiejszego kupczenia kołatkami z wizerunkiem Homera Simpsona i kogucimi piórami … uff ….

To jedź do Książa. W zwykłe dni, nie jest tam aż tak paskudnie a zdjęcia z zamku i okolic można zobaczyć tutaj.

 

Po szczegółowy opis całego majowego weekendu z przyległościami odsyłam natomiast tutaj.

Subscribe to my RSS feed

Smutny pan w czerni

Written by Mariusz on 9 February 2009 – 12:41 -

W sobotę, na nasze zaproszenie, odwiedził nas ubrany na czarno pan.

Bardzo smutny pan.

Odwiedził nas, a podczas tych odwiedzin pokropił nas przyniesionym przez siebie kropidłem. Symbolicznie pokropił, bo w przenośnym narzędziu do kropienia wyraźnie skończyła się woda.
Następnie zasiadł i oszczędnymi ruchami spisał nasze dane na karteluszek. W swym skrupulatnym notowaniu nie ominął również ufnie wpatrzonego w tajemniczego gościa Mikołaja. Mały liczył pewnie na jakikolwiek kontakt słowno-mimiczny z dziwnie ubranym przybyszem.

Przeliczył się.

Gdy karteluszek był już pełny naszych danych teleadresowych, Smutny Pan pobrał opłatę za usługę w gotówce i oddalił się milcząco.

Widać, że gość ów wyraźnie minął się z powołaniem – powinien zostać Smutnym Urzędnikiem Skarbowym.

Więcej już żadnego pana z tej organizacji do domu nie zaprosimy.

Kolęda 2009, Wrocław, Parafia pod wezwaniem św. Franciszka z Asyżu, 7 lutego 2008

Subscribe to my RSS feed